PAWEŁ WOJCIECHOWSKI: Jestem jeszcze w szoku

  • Nadrzędna kategoria: ROOT
  • Drukuj, Email

Dotychczasowy halowy rekord Polski (5.85) w skoku o tyczce był o kilka miesięcy starszy od... 21-letniego Pawła Wojciechowskiego, który w niedzielę poprawił go w Gandawie o centymetr.

 

24 lutego 1989 roku w Berlinie Mirosław Chmara uzyskał 5.85. Ten wynik był pierwszym na liście najlepszych Polaków w hali aż do 13 lutego 2011, kiedy to w Gandawie Paweł Wojciechowski poprawił go o centymetr. – Choć od tego momentu minęła już ponad doba wciąż jestem w szoku – przyznaje zawodnik Zawiszy Bydgoszcz. – Wiedziałem, że jestem w formie, ale nie sądziłem, że da to aż taki efekt. Jak to zrobiłem? Proszę nie pytać, nie mam pojęcia! Znam oczywiście pana Mirka, wiem o jego sukcesach przed laty. Na razie, po mityngu w Gandawie nie miałem jednak jeszcze okazji z nim porozmawiać.

Wojciechowski to wicemistrz świata juniorów z 2008 roku. Wtedy w Bydgoszczy przegrał tylko Raphaelem Holzdeppe. Niemiec jest rekordzistą świata juniorów, ale po niedzielnym mityngu w Gandawie to Wojciechowski jest od niego o kilka centymetrow lepszy. – Srebrny medal w Bydgoszczy był moim wielkim sukcesem, dał mi siłę i motywację, by dalej trenować – wspomina polski tyczkarz. – Później rozwój mojej kariery zastopowały kontuzje. Najpierw straciłem pół roku z powodu urazu stawu skokowego, później kolejne kilka miesięcy ze względu na ból pleców. Teraz jestem zdrowy i bardzo dobrze przygotowany fizycznie. To przyniosło znakomity efekt. Prawdę mówiąc, planowaliśmy z trenerem iść w zupełnie innym kierunku, na przykład skrócić rozbieg. Wyszło jednak trochę na przekór naszym planom i właśnie dlatego dziwię się, że tak wysoko skaczę...

Podopieczny trenera Włodzimierza Michalskiego zapewnia, że nie czuje żadnej presji. – Mam jeszcze czas, by zadomowić się w światowej czołówce. J

 

 

eśli chodzi o sezon halowy 2011 zrobiłem już nie 100, a 200 procent normy.

Jak każdy młody sportowiec, zaczynający wielką przygodę z lekkoatletyką, Paweł również ma swój wzór. – Oczywiście chcę brać przykład z najlepszych, a w mojej konkurencji najlepszy w historii był Siergiej Bubka – mówi wprost Wojciechowski. Jednocześnie docenia klasę obecnego lidera list światowych, Francuza Ranauda Levillenie, ale... – Francuska szkoła tyczkarska jest zupełnie inna niż nasza. Prawdę mówiąc, to odwrotność tego co my robimy. Ale widocznie każdy zawodnik potrzebuje czegoś innego, by osiągać dobre wyniki.

Paweł wrócił z Gandawy w poniedziałek rano. Nie miał jednak zbyt dużo czasu na odpoczynek. O godz. 17 wziął udział w kolejnym treningu. – Na razie nie było okazji do świętowania. W niedzielę wieczorem wypiłem symboliczną lampkę wina i poszedłem spać. Rano miałem samolot. Jak już powiedziałem, ciągle nie mogę jeszcze dojść do siebie po tym, co zrobiłem w Gandawie. Muszę teraz na spokojnie usiąść z trenerem i zastanowić się: co dalej zrobić z tak znakomicie rozpoczętym sezonem. Pomyślimy, czy wystartować w halowych mistrzostwach Europy. Nie ukrywam, że moim celem jest sezon letni, a w nim szczególnie młodzieżowe mistrzostwa Europy. A w dalszej przyszłości? Od dawna myślę o starcie w igrzyskach olimpijskich w Londynie. To dla mnie cel, który daje siłę i motywację do dalszej pracy – mówi 21-letni bydgoszczanin.

 

źródło www.pzla.pl autor : rb